Zarządzanie przez wynagrodzenie w dziale sprzedaży

5/5 - (3 votes)

„Zapytaj menadżera, co robi, a prawdopodobnie powie ci , że planuje, organizuje, koordynuje i kontroluje. Potem obserwuj, co robi w rzeczywistości. Nie bądź zaskoczony, jeśli tego co zobaczysz, w żaden sposób nie będziesz mógł odnieść do tych czterech słów” (Stoner)

Tak twierdzi Henry Minzberg, który bada praktyki menadżerów.

Czy wybór systemu wynagrodzenia ma wpływ na planowanie, ocenę, efekty, atmosferę i inne aspekty zarządzania? To jest możliwe. Celem tego artykułu jest zainspirowanie czytelnika, menadżera sprzedaży lub handlowca do odpowiedzi na pytanie, jak obowiązujący system wynagrodzenia w jego firmie wpływa na realizację jego celów osobistych, celów firmy i celów ludzi, którymi zarządza.

W większości przypadków menadżerowie sprzedaży przychodzą do firmy i znajdują się w sztywnym systemie wynagrodzeń, którego nie mogą zmienić. To, jak to jest, zależy od decyzji właścicieli lub zarządu, czasami jest wynikiem polityki firmy, ale zwykle jest wynikiem próby opracowania systemu, który byłby zgodny z wszystkimi, w tym właścicielami, szefami i pracownikami. System ten zmienia się, aby zaspokoić potrzeby i pragnienia szefów w miarę rozwoju firmy. Wtedy okazuje się, że zmiany, które wymagają pracowników przyzwyczajonych do zupełnie innego systemu, nie będą działać. Oczywiście można ich wymienić na nowych, co wiąże się z dodatkowymi kosztami związanymi z rekrutacją, szkoleniem i integracją nowych pracowników.

Dokonajmy krótkiej analizy systemów wynagrodzeń, które są najczęściej stosowane w działach sprzedaży. Są to systemy czystej prowizji, stałego wynagrodzenia, prowizji plus stałego wynagrodzenia i wynagrodzenia wynikającego z systemu zarządzania przez cele, czyli ZPC.

Pamiętajmy, że dobry dział sprzedaży odpowiada za realizację celów firmy, podczas gdy profesjonalny sprzedawca szuka klientów, obsługuje klientów obecnych i zbiera stale dane o rynku.

Zarządzanie przez wynagrodzenie w dziale sprzedaży to strategia, w której system wynagradzania stanowi kluczowe narzędzie motywacyjne i zarządcze, mające na celu osiągnięcie wyznaczonych celów sprzedażowych oraz zwiększenie efektywności zespołu. W tym modelu odpowiednio skonstruowany system wynagrodzeń, obejmujący zarówno stałe elementy, jak i zmienne komponenty uzależnione od wyników, staje się mechanizmem wpływającym na zachowanie pracowników i ich zaangażowanie w realizację planów sprzedażowych.

Kluczowym elementem zarządzania przez wynagrodzenie jest odpowiednie dopasowanie struktury wynagrodzeń do specyfiki działu sprzedaży oraz celów organizacji. Zazwyczaj system wynagrodzeń opiera się na dwóch podstawowych komponentach: wynagrodzeniu podstawowym oraz części zmiennej, która zależy od wyników osiąganych przez pracownika. Wynagrodzenie podstawowe zapewnia stabilność finansową i poczucie bezpieczeństwa, natomiast część zmienna, w postaci prowizji, premii lub bonusów, działa jako motywator do osiągania wyższych wyników.

Część zmienna systemu wynagrodzeń jest zwykle powiązana z określonymi wskaźnikami efektywności, takimi jak osiągnięcie targetów sprzedażowych, pozyskiwanie nowych klientów, utrzymanie relacji z istniejącymi klientami czy wprowadzanie na rynek nowych produktów. Wysokość premii lub prowizji zależy od wyników indywidualnych, zespołowych lub ogólnych wyników działu sprzedaży, co zachęca pracowników do podejmowania działań zgodnych z celami strategicznymi firmy. Takie podejście pozwala na elastyczne zarządzanie zachowaniem zespołu sprzedażowego i skierowanie ich wysiłków na obszary kluczowe dla organizacji.

Jednym z najważniejszych aspektów zarządzania przez wynagrodzenie jest jasność zasad systemu wynagrodzeń. Pracownicy muszą dokładnie rozumieć, jakie działania i wyniki są nagradzane oraz jakie kryteria są stosowane do oceny ich pracy. Przejrzystość w tym zakresie zwiększa poczucie sprawiedliwości i ogranicza ryzyko demotywacji wynikającej z niejasnych zasad przyznawania premii czy bonusów.

Efektywny system wynagrodzeń w dziale sprzedaży powinien być także elastyczny i dostosowywać się do zmieniających się warunków rynkowych oraz specyfiki branży. W przypadku wprowadzenia nowych produktów, zmiany priorytetów sprzedażowych lub spadku popytu, system wynagradzania może być modyfikowany, aby nadal skutecznie motywować pracowników do osiągania najlepszych możliwych wyników.

Ważnym elementem zarządzania przez wynagrodzenie jest także odpowiedni balans pomiędzy motywowaniem indywidualnym a zespołowym. Nadmierne skupienie się na wynikach indywidualnych może prowadzić do rywalizacji w zespole i osłabienia współpracy, podczas gdy całkowite skoncentrowanie się na wynikach grupowych może zmniejszyć motywację poszczególnych pracowników do maksymalnego zaangażowania. Dlatego w praktyce często stosuje się system hybrydowy, który uwzględnia zarówno osiągnięcia indywidualne, jak i wkład w sukces zespołu.

Zarządzanie przez wynagrodzenie w dziale sprzedaży wymaga również regularnej analizy wyników i modyfikacji systemu wynagrodzeń, aby zachować jego skuteczność. Organizacje powinny monitorować, czy system wynagradzania rzeczywiście prowadzi do wzrostu wyników sprzedażowych, poprawy jakości obsługi klienta i zwiększenia lojalności klientów. Jeśli system nie spełnia swoich założeń, konieczne może być wprowadzenie zmian, takich jak zwiększenie udziału komponentów zmiennych lub dostosowanie kryteriów premiowania.

Prawidłowo skonstruowany system zarządzania przez wynagrodzenie w dziale sprzedaży przyczynia się do zwiększenia zaangażowania pracowników, poprawy wyników sprzedażowych oraz budowy kultury organizacyjnej opartej na wynikach. Jednak jego wdrożenie wymaga starannego zaprojektowania, uwzględnienia specyfiki zespołu sprzedażowego i branży, a także ciągłego monitorowania skuteczności i dostosowywania do zmieniających się warunków rynkowych. Dzięki temu wynagrodzenie staje się nie tylko narzędziem motywacyjnym, ale także skutecznym mechanizmem zarządzania zespołem sprzedaży.

Czysta prowizja

Ten system jest najprostszy, a nawet idealny w swojej prostocie. Handlowiec otrzymuje część wartości sprzedanych towarów lub usług. Zasady gry są jasne, a wynagrodzenie pochodzi bezpośrednio ze sprzedaży. Amerykanie twierdzą, że górna granica wynagrodzenia jest niebo. Powiedziałbym, że ten system jest idealny. Czy to prawda? Oczywiście nie, ponieważ pomimo wszystkich zalet ma jedną istotną wadę: nie spełnia celów firmy, ale tylko celów pracownika. Ponieważ udowadnianie tej tezy jest trudne na łamach artykułu, proszę wszystkich zainteresowanych o kontakt osobisty. Na podstawie moich własnych doświadczeń osobistych i firm dla których prowadziłem szkolenia, chętnie dyskutuję na temat trafności tego stwierdzenia. W systemie czysto prowizyjnym szef nie ma wpływu na wysokość wynagrodzenia pracownika, a pracownik sam określa swoje wynagrodzenie. Oczywiście wielu ludzi wierzy, że jest w stanie to zrobić, ale nie jest to prawdą. Jeśli ktoś już zarabia 10.000,00 zł, trudno jest zmusić go do osiągnięcia 14.000,00 zł.

Oczywiście można mu powiedzieć, aby poszukiwał nowych klientów, aby sprzedać nowy produkt lub znaleźć nowy rynek, a on oczywiście będzie zadowolony. Potem znajdzie dziesięć prawdziwych powodów, dla których nie można sprzedać nowemu klientowi nowego produktu. Na początku cele handlowca i firmy są podobne. Następnie wszystko działa prawidłowo. Problemy pojawiają się, gdy jedna ze stron nie chce się rozwijać lub chce ale w inny sposób. Dotyczy to zarówno przedsiębiorstwa, jak i pracowników. Znam przypadki, w których sam właściciel hamuje rozwój firmy, a handlowiec z czystą prowizją hamuje jego sprzedaż.

Ponieważ każdy menadżer chce, aby firma rozwijała się, nasz szef sprzedaży staje przed problemem, jak zmotywować handlowca do większej sprzedaży. W tym momencie zaczynają się schody. ponieważ nasz szef ingeruje w idealny system, który działa tylko wtedy, gdy nikt w nim nie majstruje. Jaka jest ta ingerencja? na tym, że zaczyna kontrolować sam. Co to sugeruje? Po pierwsze, obniża prowizję. Dzieje się tak, ponieważ wszyscy w firmie są zdenerwowani, że handlowcy zarabiają zbyt wysokie wynagrodzenie. Nikt nie porównuje ich do innych porządnych pracowników, którzy przychodzą o 8:00 rano i ciężko pracują do 18:00. Oczywiście trzeba być bardzo naiwnym, aby wierzyć, że ktoś, kto ma dzisiaj 10 procent, ucieszy się z 5 procent i wręcz powie swojemu szefowi, że jest to przyjemne, ponieważ jego zarobki były już znaczne i ta praca zaczynała go nudzić.

Czy ta metoda zwiększy sprzedaż, wprowadzi nowe produkty i zachęci sprzedawcę do ciągłego śledzenia zmian w branży?

co nasz ambitny szef może jeszcze zrobić. Limity, telefony, sprawozdania tygodniowe i miesięczne, obowiązek rejestracji wyjść, ograniczenia i przekazywanie najlepszych klientów innemu pracownikowi W jakim celu to zrobi? bo musi wykazać, że jest w dziale i udowodnić swoim szefom, że ma wpływ. Nie ma. Prawdą jest, że szef sprzedaży w dziale, w którym obowiązuje czysta prowizja, nie ma wymagań. W tym przypadku wystarczy sekretarka, która potrafi podsumować miesięczną sprzedaż każdego handlowca i obliczyć wynagrodzenie.

Jest jeszcze jeden problem. W miarę rozwoju firmy handlowiec ma lepsze warunki do sprzedaży, ponieważ produkt staje się bardziej znany i ma więcej referencji. Działania marketingowe również przyniosły korzyści. Czy prowizja powinna pozostać ta sama? Co zrobić, aby uzyskać pracę, gdy nie ma obecnie środków finansowych i może to być dopiero za rok? Jak można zmotywować nowego handlowca? Jak można go zmotywować, gdy osoba z dwuletnim stażem zarabia dziesięciokrotnie więcej niż nowa osoba, która opiera się na swoich starych kontaktach, których nie chce oddać? jak podzielić rynek na produkty, regiony lub branże. gdzie zmniejszyć obroty? Czy prowizja zostanie podwyższona? A co, jeśli handlowiec osiągnie sukces na tym słabym rynku i sprzedaż stale rośnie?

Czysta prowizja ma jeszcze jedną ogromna wadę: zachęca do agresywnej sprzedaży

Czysty prowizyjny system wynagrodzenia nie motywuje do dokładnego rozpoznawania potrzeb klienta ani budowania długoterminowych relacji. Sprzyja agresywnej sprzedaży ukierunkowanej na szybkie, krótkoterminowe efekty. To podejście można porównać do zbierania grzybów, gdzie zbiera się jedynie kapelusze, pomijając resztę – liczy się ilość, nie jakość. W rzeczywistości cierpi na tym zarówno klient, jak i firma, której celem powinno być budowanie trwałej pozycji na rynku.

Zastosowanie czysto prowizyjnego systemu wynagrodzeń w dziale sprzedaży może być uzasadnione tylko w specyficznych sytuacjach. Przykładem jest początek działalności firmy, gdy istotne jest minimalizowanie kosztów i szybkie zdobycie jak największej liczby kontraktów. Ważne jest jednak, aby menedżerowie mieli jasny plan, kiedy zmienić ten model na bardziej zrównoważony, aby lepiej realizować długoterminowe cele.

Taki system może działać również w przypadku firm oferujących prosty, ograniczony asortyment produktów, które nie wymagają skomplikowanego procesu sprzedaży. Sprawdza się także, gdy klient dokonuje jednorazowego zakupu i nie ma potrzeby budowania trwałych relacji. Natomiast w sytuacjach, gdy firma jest nastawiona na szybki zysk bez troski o wizerunek i długoterminowe plany, czysto prowizyjny system wynagrodzeń może być jednym z elementów jej strategii.

Podstawowym ryzykiem takiego podejścia jest jednak brak motywacji do budowania trwałych relacji z klientami, co w dłuższej perspektywie może prowadzić do spadku zaufania do firmy i trudności w utrzymaniu pozycji na rynku.

Odradzałbym czysto prowizyjny system wynagrodzenia w sytuacjach, gdy firma ma jasno określone długoterminowe cele i zależy jej na trwałej obecności na rynku oraz kreowaniu pozytywnego wizerunku. Firmy planujące strategiczny rozwój powinny unikać tego modelu, ponieważ nie wspiera on budowy relacji z klientami ani rozwijania stabilnych zespołów sprzedażowych.

Jeśli przedsiębiorstwo posiada szeroką gamę różnorodnych produktów i działa na wielu rynkach, system czysto prowizyjny może być zbyt ograniczony i nieefektywny. Podobnie w sytuacji, gdy firma chce, aby handlowcy nie tylko sprzedawali, ale również zbierali informacje o rynku i wpływali na strategię sprzedaży, taki system nie spełni swojej roli.

Kluczowe jest, aby firmy, które chcą budować trwałe i lojalne relacje z klientami, oparte na partnerskim podejściu, stosowały system wynagrodzeń wspierający te wartości. Proces sprzedaży wymagający głębokiego rozpoznania potrzeb klienta, szczególnie gdy trwa od pierwszego kontaktu aż po realizację kontraktu przez wiele miesięcy, wymaga innego podejścia niż prowizje zależne od szybkich wyników.

Jeżeli celem organizacji jest zbudowanie lojalnego i zaangażowanego zespołu handlowców, który pozostanie w firmie przez co najmniej kilka lat, należy postawić na system, który nie tylko motywuje wynikami, ale również daje poczucie stabilności i rozwoju zawodowego. Ważne jest także, aby szef sprzedaży myślał długoterminowo – nie tylko o bieżącym budżecie, ale również o świadomym rozwijaniu sprzedaży i wprowadzaniu zmian, które będą procentować w przyszłości.

Dla firmy Dla szefa sprzedaży Dla handlowca
Zalety · Niskie nakłady inwestycyjne w pracownika· Prostota organizacyjna· Można zatrudnić wielu handlowców(zawsze któryś z nich przyniesie jakieś zamówienie) Zalety · W zasadzie nie musi nic robić poza zatrudnieniem handlowca i podsumowywaniem jego miesięcznej pracy· Jasno określony profil motywacyjny kandydata do pracy, czyli wie kogo szukać. Zalety ·
W zasadzie nie musi nic robić poza zatrudnieniem handlowca i podsumowywaniem jego miesięcznej pracy· Jasno określony profil motywacyjny kandydata do pracy, czyli wie kogo szukać. · Jasny i prosty system· Na bieżąco wie ile zarobi, czyli każdy jest panem swego losu· Może „odcinać kupony” nawet przez kilka lat od zdobytych już klientów.· To są jego indywidualne kontakty i rzadko dzieli się z szefami wiedzą o klientach – za to przecież nie dają mu prowizji
Wady – Nie realizuje celów firmy tylko osobiste· Trudno w ogóle realizować inne cele niż sprzedaż· Trudno podzielić rynek między handlowców· Rotacja personelu· Agresywna sprzedaż może wpływać na czasowa utratę niektórych klientów· Trudno wprowadzać nowe nieznane produkty· Brak informacji o rynku gdyż handlowiec niechętnie się nimi dzieli-to taka jego polisa ubezpieczeniowa na wypadek gdyby chciał lub musiał odejść .· Bardziej przywiązuje klienta do siebie niż do firmy· Przy odejściu handlowca traci się często istotnych klientów· Trudno w oparciu o takich handlowców zbudować docelowy trwały zespół· Inni pracownicy niechętnie patrzą na wysokie wynagrodzenia handlowca co wpływa na atmosferę· Przy kilku dobrych klientach z których handlowiec „żyje” nie poszukuje już nowych · Handlowiec zainteresowany tylko swoim zyskiem może budować negatywny obraz firmy Wady – Nie ma bezpośredniego wpływu na sprzedaż· Brak narzędzi do motywowania handlowców· Trudno handlowcom narzucić własną koncepcje sprzedaży i organizacji pracy· System nie mierzy wysiłku tylko efekty · Trudno zmusić handlowców do zbierania wiedzy o rynku i dzielenia się ta wiedzą· Dział sprzedaży to grupa osób dbająca tylko o swoje interesy i trudno z nich zrobić dobrze współpracujący zespół· Konflikty o spornych klientów i prowizje od ich zamówień· Zmieniając system wynagrodzenia trudno utrzymać handlowców przyzwyczajonych do innej organizacji pracy· Prace których nie chcą wykonać handlowcy bo nie maja od nich prowizji szef musi wziąć na siebie Wady – Brak poczucia bezpieczeństwa· Brak przynależności do zespołu oraz często niechętne nastawienie innych pracowników z powodu wysokich zarobków handlowca · Zarobki zależne od koniunktury na rynku· Kto pierwszy ten lepszy czyli walka o klienta· Nie mierzy wysiłku i za niektóre prace nikt mu nie zapłaci· Poczucie niesprawiedliwości zwłaszcza przy porównaniu zarobków młodych i już doświadczonych stażem pracowników.· Niechęć firmy do inwestowania w prowizyjnego handlowca· Wielokrotnie potrzeba zarejestrowania własnej działalności gospodarczej· Wymaga silnej motywacji finansowej · Ciągła pogoń tylko za pieniędzmi ogranicza rozwój handlowca co wpływa na duża ilość instrumentalnych i rutynowych zachowań · Handlowiec nabywa pewne umiejętności negatywne charakterystyczne dla agresywnej sprzedaży, których trudno się potem wyzbyć

Stała pensja

System wynagradzania pracowników jest również bardzo popularny w Polsce wśród sprzedawców. Poczucie bezpieczeństwa jest czymś, co Polacy bardzo cenią. Bardzo często do podstawy dochodzą różne premie, które najłatwiej nazwać uznaniowymi, ponieważ zależą od decyzji szefa.

Wielu szefów sprzedaży nie lubi tego systemu i korzysta tylko z niego, ponieważ został im narzucony. Z doświadczenia wiemy, że wysokość podstawy początkowej zależy od momentu przyjęcia pracownika do firmy i od tego, jak dobrze negocjuje. Z tego powodu mogą pracować na tym samym stanowisku, ale z różnym wynagrodzeniem i doświadczeniem.

Najkorzystniejszym dla samej firmy systemem wynagrodzenia jest ten. Jednym z najtrudniejszych jest szef sprzedaży. Początkowo wydaje się prosty, ale jako narzędzie do planowania, motywowania i kontroli pracy innych jest dość niewygodne. Jaki jest powód? To wynika z prostego powodu. Dział handlowy w tym systemie musi działać jako zespół, a nie jako grupa pojedynczych handlowców. Zespół ma wspólny, powszechnie akceptowany cel, podczas gdy zespół nie musi. Jednak dla szefa sprzedaży to nie jest największa przeszkoda.

Wyzwaniem jest to, że dział sprzedaży musi mieć lidera, aby skutecznie funkcjonować w systemie stałej pensji. W zespole wynik każdego jest ważny. Dzień w dzień lider jest z ludźmi i motywuje ich, wyznacza kierunki i pomaga znaleźć drogę. Jest dla nich inspiracją. Jeśli chodzi o autorytet, nie zabija pomysłów własnego zespołu. Może nie być na „przodzie”, ale wszyscy wiedzą, że czuwa i nie pozwala odwrócić się od sukcesu. Bycie kierownikiem jest łatwe, ale bycie liderem jest znacznie trudniejsze. Mimo że każdy sprzedawca działa na różnych rynkach i sprzedaje różne produkty, niezbędny jest lider z krwi i kości, aby zespół był efektywny. Na palcach jednej ręki mogę policzyć tylko kilku szefów i działów sprzedaży.

System stałej pensji doradzałbym w sytuacjach, gdzie indywidualizacja wynagrodzeń jest trudna lub niemożliwa, na przykład w firmach, które funkcjonują w sposób bardzo ustrukturyzowany i wymagają jednolitych zasad płacowych. Taki system sprawdza się również wtedy, gdy lider zespołu sprzedażowego ma silny autorytet i cieszy się pełnym zaufaniem pracowników, co umożliwia skuteczne zarządzanie bez dodatkowych bodźców finansowych.

Warto stosować stałą pensję w sytuacjach, gdy proces sprzedaży jest długotrwały, a czas od pozyskania klienta do podpisania kontraktu wynosi kilka lub kilkanaście miesięcy. W takich przypadkach prowizje czy premie mogłyby być niewystarczającym motywatorem, ponieważ nie odzwierciedlają realnego nakładu pracy handlowców w trakcie tego procesu.

Firmy, które mają dobrze rozwinięte pozamaterialne czynniki motywacyjne, takie jak możliwości awansu, uznanie czy rozwój osobisty, mogą z powodzeniem stosować system stałej pensji, ponieważ inne elementy będą motywować pracowników do zaangażowania. Taki model rekomendowałbym również w organizacjach, gdzie podział rynku lub produktów między handlowców jest skomplikowany, co utrudnia precyzyjne przypisanie wyników sprzedażowych do konkretnych osób.

W firmach, gdzie realizacja kontraktów wymaga wykonania wielu złożonych zadań, które trudno jest bezpośrednio przeliczyć na efekty finansowe, stała pensja jest bardziej adekwatnym rozwiązaniem. Dotyczy to również zespołów pracujących w jednym miejscu, gdzie wszyscy handlowcy znajdują się „pod ręką”, co ułatwia bieżące zarządzanie i koordynację działań.

Taki system jest także odpowiedni dla zespołów, w których pracownicy są motywowani głównie pozafinansowymi czynnikami, takimi jak bezpieczeństwo zatrudnienia, rodzaj i zakres pracy czy możliwość współpracy z innymi. W takich przypadkach stała pensja zapewnia stabilność i pozwala skoncentrować się na budowaniu wartościowych relacji oraz długoterminowych celów.

Odradzałbym system stałej pensji w sytuacjach, gdy zespół składa się z wielu indywidualności, ponieważ tacy pracownicy często oczekują wynagrodzenia opartego na ich osobistych wynikach, co pozwala im wyróżnić się i czerpać satysfakcję z indywidualnych osiągnięć. Podobnie, jeśli handlowcy są motywowani głównie finansowo, stała pensja może nie być wystarczającym bodźcem do osiągania maksymalnych wyników.

System ten nie sprawdzi się także w zespołach, gdzie brakuje lidera, który mógłby skutecznie zarządzać grupą i motywować ją za pomocą innych narzędzi. W takich przypadkach motywacja finansowa staje się kluczowym mechanizmem zachęcającym do efektywnej pracy.

Gdy handlowcy pracują w różnych rejonach i rzadko mają ze sobą kontakt, stała pensja również może być nieodpowiednia. W takich sytuacjach trudniej kontrolować zaangażowanie pracowników i ich wyniki, dlatego bardziej efektywny może być system wynagrodzeń powiązany z osiąganymi rezultatami.

Firmy, które planują agresywne wejście na rynek, nastawione na szybkie zwiększenie sprzedaży, również powinny unikać stałej pensji. Taki model wynagradzania nie motywuje wystarczająco do maksymalizacji wyników w krótkim czasie, co jest kluczowe w takiej strategii.

Jeśli wpływ pracy handlowca na ostateczny kształt i realizację kontraktu jest łatwy do zmierzenia, stała pensja może nie oddawać sprawiedliwie wkładu poszczególnych osób. W takich przypadkach bardziej adekwatny jest system wynagrodzeń uzależniony od wyników, który lepiej odzwierciedla zaangażowanie i efektywność pracowników.

Dla firmy  Dla szefa sprzedaży Dla handlowca
Zalety · Łatwość zmiany sektora klientów, produktów· Znajomość kosztów ekipy handlowej Zalety ·Można wykorzystać cechy przywódcze· Łatwo zmieniać zadania ( płacimy bardziej za czas niż za efekty )· Można ujednolicić płace i nie ma konfliktów Zalety ·Daje poczucie bezpieczeństwa· Daje regularne , przewidywalne dochody· Pozwala przetrwać trudne chwile gdy sprzedaż spada· Praca w zespole daje silne poczucie przynależności
Wady ·
Pensja niezależna od wyników· Faworyzuje najmniej wydajnych i tych nie motywowanych przez finanse ·
Wady ·Pensja niezależna od wyników· Faworyzuje najmniej wydajnych i tych nie motywowanych przez finanse · wymaga kompetencji i silnej osobowości· Jest słabym narzędziem do motywowania· Wymaga ciągłej pracy nad „zagrzewaniem” ludzi do pracy· Trudno połączyć efekty pracy z wynagrodzeniem· Wymaga wielu procedur kontrolnych aby szef był przekonany, że panuje nad zespołem. System zachęca do rozbudowywania niepotrzebnej biurokracji.· Handlowcy chętniej wykonują nie stresujące prace np: przy komputerze zamiast w terenie. Wady ·Brak wpływu na swoje wynagrodzenie· Demotywuje jeżeli nikt nie nagradza wysiłku a tylko efekty

System mieszany, czyli stała pensja plus prowizja

Wydaje się idealny, ale w rzeczywistości jest bardzo skomplikowany, ponieważ wyróżniają go zalety i wady wcześniej wymienionych dwóch systemów.

Stała podstawa często nie daje poczucia bezpieczeństwa, ponieważ jest za niska. Chociaż ten system wymaga lidera, handlowcy są jedynymi odpowiedzialnymi za wyniki. Nie ma znaczenia, czy chce, czy nie zarabia na tym.

Mimo to w branży sprzedaży jest to najczęściej stosowany system wynagrodzenia. Wiele rzeczy wpływa na proporcje części stałej do ruchomej. Na przykład branża, polityka dotycząca klientów, styl zarządzania szefem sprzedaży, wysokość zarobków innych pracowników itp.

System Zarządzanie przez Cele (MBO)

ZPC, powstały w latach 50., był pierwotnie systemem planowania i kontroli, jednak dziś znajduje zastosowanie jako skuteczny system motywacyjny, szczególnie w działach sprzedaży. Jego znaczenie wykracza poza organizację pracy – to przede wszystkim rozbudowany model wynagradzania handlowców, który łączy stabilność z elastycznością i możliwością nagradzania za osiągnięcia.

Wynagrodzenie w systemie ZPC składa się z dwóch elementów: części stałej oraz ruchomej premii nazywanej SBO (sales by objectives). Premia SBO ma wartość wyrażoną w punktach, które przeliczane są na złotówki w zależności od ich aktualnej wartości. Aby uzyskać premię, pracownik musi osiągnąć określony minimalny procent realizacji celów, na przykład 60%. Choć górna granica premii wynosi często 100 punktów, system może przewidywać dodatkowe zasady przyznawania większych nagród.

Kluczowym aspektem tego modelu jest jego miesięczna dynamika. Cele dla handlowców są wyznaczane na krótkie okresy, co umożliwia bieżącą weryfikację wyników i dostosowywanie działań. Co istotne, cele te mogą obejmować nie tylko wyniki sprzedażowe, ale także zadania związane z rozwojem organizacyjnym, takie jak poprawa komunikacji między działami czy jazda bez wypadków. Tak szerokie podejście czyni ZPC elastycznym narzędziem wspierającym różnorodne aspekty działalności firmy.

Możliwość awansu poziomego to kolejny element wyróżniający ZPC. Awans taki pozwala handlowcom na rozwój bez konieczności zmiany stanowiska, motywując ich do ciągłego doskonalenia. Finalna wartość premii zależy nie tylko od stopnia realizacji indywidualnych celów, lecz także od czynników takich jak zaszeregowanie handlowca czy oddziału, w którym pracuje. Taki wieloaspektowy model wynagradzania stymuluje rywalizację, ale też współpracę w obrębie zespołu.

System ZPC jest zdecydowanie skuteczny w aktywizacji działów sprzedaży, szczególnie tam, gdzie kluczowa jest motywacja osiągnięć i chęć zarabiania pieniędzy, ponieważ premia jest ściśle powiązana z wynikami. Jednak wdrożenie go w zespole, który wcześniej pracował według innego systemu, może być wyzwaniem. Wymaga to od menedżerów dużego zaangażowania w edukację pracowników i stopniowe wprowadzanie nowych zasad, tak by zostały one zaakceptowane i zrozumiane.

System ZPC polecałbym firmom, w których proces sprzedaży jest stosunkowo szybki, a czas od pozyskania klienta do podpisania kontraktu nie jest zbyt długi. To rozwiązanie sprawdzi się także w przypadku branż, gdzie działań handlowca nie można łatwo przełożyć na prowizję, ponieważ obejmują one różnorodne zadania, które wykraczają poza standardową sprzedaż.

ZPC jest również odpowiedni dla firm z ustabilizowanym i rozbudowanym działem sprzedaży, liczącym kilkunastu handlowców, gdzie istnieje możliwość wprowadzenia bardziej zaawansowanego systemu wynagradzania. W branżach, w których łatwo monitorować rynek i obliczać udział sprzedaży w całym rynku, system ten pozwala na precyzyjne określanie celów oraz kontrolowanie wyników. Jego efektywność rośnie, gdy firma ma jasno określone cele i strategicznie podchodzi do swojego rozwoju, wiedząc dokładnie, dokąd zmierza.

Nie rekomendowałbym tego systemu firmom, które nie mają wyznaczonego kierunku działania ani spójnej strategii, ponieważ ZPC wymaga jasno określonych celów i konsekwentnego ich realizowania. Jeśli w danej organizacji trudno jest coś zaplanować, a udział w rynku nie jest znany ani monitorowany, system ten może być niepraktyczny. Małe zespoły sprzedażowe, składające się z zaledwie dwóch handlowców, również nie skorzystają na ZPC, ponieważ trudno tam zbudować odpowiednią strukturę do jego wdrożenia.

Firmy, w których Związki Zawodowe mogą blokować wprowadzenie innowacyjnych rozwiązań, będą miały trudności z implementacją systemu. Nie sprawdzi się on także tam, gdzie brakuje dobrych szefów sprzedaży, ponieważ sukces ZPC w dużej mierze zależy od ich zdolności do motywowania zespołu, wyznaczania celów i monitorowania postępów.

Mimo tych ograniczeń ZPC może być doskonałym rozwiązaniem w wielu przypadkach, oferując elastyczność, motywację i możliwość dostosowania do potrzeb zarówno zespołu, jak i całej organizacji.

Męskość i kobiecość w zarządzaniu

5/5 - (2 votes)

Męskość i kobiecość w zarządzaniu to temat, który w ostatnich latach stał się przedmiotem intensywnych badań i debat, zarówno w kontekście teorii zarządzania, jak i praktyki biznesowej. Choć dawniej zarządzanie kojarzyło się głównie z cechami stereotypowo przypisywanymi mężczyznom, takimi jak asertywność, dominacja, czy podejmowanie ryzyka, współczesne podejście dostrzega wartość w różnorodności stylów zarządzania, które są kształtowane przez indywidualne cechy, niezależnie od płci. Współczesne rozumienie męskości i kobiecości w zarządzaniu jest coraz bardziej złożone, uwzględniające nie tylko różnice biologiczne, ale także społeczne, kulturowe i indywidualne aspekty osobowości.

Męskość w zarządzaniu tradycyjnie była związana z pewnymi cechami, takimi jak autorytaryzm, asertywność, rywalizacja czy decisiveness, czyli zdecydowanie w podejmowaniu decyzji. Mężczyźni w roli liderów byli często postrzegani jako osoby, które potrafią podjąć trudne decyzje, narzucić swoją wolę i skutecznie zarządzać zespołami w sytuacjach kryzysowych. Styl zarządzania męski często opierał się na kontroli, hierarchii i indywidualnych osiągnięciach, co w przeszłości stanowiło fundamenty skutecznego przywództwa w wielu branżach, zwłaszcza tych bardziej zdominowanych przez mężczyzn, jak przemysł czy wojsko.

Z kolei kobiecość w zarządzaniu kojarzyła się tradycyjnie z cechami takimi jak empatia, współpraca, komunikacja i zrozumienie potrzeb innych. Kobiety w roli liderów były postrzegane jako bardziej otwarte na współpracę, skłonne do budowania zespołów i stawiające na wzajemny szacunek w relacjach zawodowych. Styl zarządzania kobiecy często charakteryzował się podejściem partnerskim, w którym liderka była bardziej skłonna do słuchania i wspierania swoich podwładnych, zamiast koncentrować się na rywalizacji czy ryzyku. Kobiety liderki były także często postrzegane jako bardziej zorganizowane i wielozadaniowe, co było efektem tradycyjnego podziału ról społecznych, który zmuszał je do łączenia obowiązków zawodowych z rodzinnymi.

Współczesne badania pokazują jednak, że męskość i kobiecość w zarządzaniu nie są jednoznacznie powiązane z cechami biologicznymi, a raczej z kulturowymi i społecznymi oczekiwaniami wobec osób zajmujących stanowiska kierownicze. Coraz więcej organizacji dostrzega, że najlepsze wyniki osiągają zespoły, które łączą różnorodne style zarządzania, łącząc zarówno cechy stereotypowo „męskie”, jak i „kobiecie”. Z tego względu równouprawnienie płci w zarządzaniu zyskuje na znaczeniu, a firmy zaczynają dostrzegać, że różnorodność liderów, zarówno pod względem płci, jak i stylu zarządzania, może przyczynić się do większej efektywności organizacji.

W kontekście zarządzania kobiety zaczynają przełamywać tradycyjne bariery związane z płcią, odnosząc sukcesy na najwyższych szczeblach w różnych branżach. Cechy uważane wcześniej za typowo kobiece, takie jak zdolność do współpracy, budowania relacji interpersonalnych, czy kreatywnego rozwiązywania problemów, stały się wysoko cenione w dynamicznie zmieniającym się świecie biznesu. Współczesne organizacje coraz bardziej preferują menedżerów, którzy potrafią łączyć empatię z decyzyjnością, strategiczne myślenie z odwagą w podejmowaniu ryzyka.

Z kolei w przypadku mężczyzn, ich tradycyjnie dominująca rola w zarządzaniu również ulega zmianie. Nowoczesne organizacje zaczynają cenić liderów, którzy są gotowi do współpracy, potrafią słuchać innych i adaptować się do zmieniających się warunków. Współczesne zarządzanie nie opiera się już tylko na twardych decyzjach czy współzawodnictwie, ale na umiejętności dostosowania się do potrzeb zespołu, zrozumienia problemów pracowników i skutecznego delegowania zadań.

Współczesny zarządcy, niezależnie od płci, coraz częściej łączą różne style zarządzania, tworząc hybrydowe podejścia, które pozwalają na elastyczne reagowanie na zmiany. Wzrost znaczenia inteligencji emocjonalnej, zdolności przywódczych, a także umiejętności adaptacji do zmieniającego się rynku sprawiają, że męskość i kobiecość w zarządzaniu zaczynają być postrzegane nie jako przeciwieństwa, ale jako komplementarne cechy, które razem przyczyniają się do skutecznego przywództwa.

Również w kwestii wpływu męskości i kobiecości na kulturę organizacyjną i moralność w zarządzaniu, warto zauważyć, że liderki często wprowadzają większy nacisk na etyczne aspekty zarządzania oraz społeczną odpowiedzialność biznesu. Otwierają one także przestrzeń na równość płci, starając się niwelować stereotypy i przełamywać szklane sufity, które wciąż istnieją w wielu branżach. Z kolei mężczyźni, którzy obejmują stanowiska kierownicze, wciąż mają dużą odpowiedzialność za przełamywanie tradycyjnych barier i wprowadzanie równości

Męskość i kobiecość w zarządzaniu to złożony temat, który nie ogranicza się jedynie do przypisanych płciowo cech czy ról. Nowoczesne zarządzanie zyskuje na wartości, łącząc różnorodne podejścia i style, które mogą być zarówno męskie, jak i kobiece. Współczesne organizacje preferują liderów, którzy potrafią łączyć twarde i miękkie umiejętności, a także rozumieją wartość różnorodności w tworzeniu skutecznych i zrównoważonych zespołów.

Mimo wciąż zachodzących przemian cywilizacyjnych i kulturowych w naszych umysłach wciąż zakorzenione są pewne tradycyjne wizerunki kobiety i mężczyzny. Przywykliśmy uznawać określone zachowania za typowo żeńskie lub męskie. „Kobieca kobieta” jawi się jako bezbronna i delikatna, podczas gdy „prawdziwy mężczyzna” winien być silny, dominujący i „przebojowy”.

Zupełnie odmienny wariant, wobec tradycyjnego modelu percypowania zachowań związanych z płcią, proponuje psychologiczna koncepcja androgenii. Podejście to również wyodrębnia dwa czynniki:

  • męski – w znaczeniu siły, orientacji zadaniowej, aktywności nakierowanej na rozwiązywanie problemów i konfrontację ze światem zewnętrznym oraz
  • kobiecy, który jest synonimem spokoju, równowagi wewnętrznej, nastawienia na relacje emocjonalne z innymi ludźmi.

Jednakże ujęcie androgeniczne uznaje, iż oba te pierwiastki współistnieją w każdej jednostce. Stanowią różne aspekty jej funkcjonowania, ale nie są cechami wykluczającymi się nawzajem. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni poprzez różne zachowania wyrażają bądź aspekt żeński, bądź męski swojej osobowości. „Zwolennicy androgenicznej perspektywy zakładają, że połączenie cech męskich i kobiecych w jedną całość daje w efekcie trzeci wymiar, cechujący się większym bogactwem i zróżnicowaniem” (Brząkała, Sękowski, 1993, s. 48).

Koncepcja ta jest inaczej nazywana „pluralistyczno-hybrydyczną”, co dobrze od-daje jej istotę. Poprzez swój pluralizm zakłada, że kobiety i mężczyźni różnią się od siebie nabywając w procesie wychowania odmienne doświadczenia. Wynika to z określonych oczekiwań i tradycji co do zachowań pełnionych w obrębie ról związanych z płcią. Z kolei hybrydyczność tego podejścia znajduje wyraz w odrzuceniu istniejącej struktury społecznej na rzecz społecznej równości (op. cit., s.47).

Zdrowie psychiczne według prezentowanego podejścia będzie więc rozumiane jako stan harmonii między aspektami męskim i kobiecym w funkcjonowaniu człowieka. Stwierdzenie to, zgodne zresztą z ideami zawartymi w teoriach Maslowa, Kaplana i All-porta, opiera się na założeniu, że posiadanie cech charakterystycznych zarówno dla płci własnej, jak i odmiennej daje w rezultacie szerszy repertuar zachowań. Osoby androgeniczne są bardzo elastyczne w swoim funkcjonowaniu, tym samym lepiej przystosowują się do nowych sytuacji i radzą sobie ze stresem. Potrafią realizować swoje cele i potrzeby mimo zmieniających się warunków zewnętrznych (ibidem). Zatem jednostka androgeniczna wydaje się ideałem naszych czasów. Stanowi wzorzec człowieka wszechstronnego, który potrafi radzić sobie w każdej sytuacji. Jest ideałem efektywności i skuteczności.

Zachowując w pamięci powyższe rozważania interesujące będzie sprawdzić jakie wymagania stawiane są współczesnym menedżerom. Czy idealny menedżer, aby być efektywny powinien być w swoich działaniach subtelny, czy też bezwzględny? Czy raczej androgeniczność staje się dla niego koniecznością, pozwalając w sposób nieskrępowany realizować jego własne cele i potrzeby, usprawniać codzienne działania?

Menedżerowi płaci się za efektywność, istotą jego pracy jest bycie skutecznym. Jest zatem oczywiste, że psychologowie zadają sobie pytanie o to, co stanowi o efektywności menedżera. Jakie przymioty osobiste musi on posiadać, by być idealnym, a więc skutecznym menedżerem (Drucker, 1994, s.13 i 181)?

Próbę odpowiedzi na to pytanie podjęto wykorzystując model „Wielkiej piątki” (za: Witkowski, 1998, s. 158 i nast.). Jest on powszechnie stosowany do diagnozowania osobowości także przy ocenie pracowników, w tym – menedżerów. Model wywodzi się z ba-dań językowych, u jego podstaw tkwi tzw. „hipoteza leksykalna” – „najważniejsze różnice indywidualne zostały zakodowane w języku” (ibidem). Oznacza to, że im ważniejsza dla funkcjonowania jednostki, dla jej przetrwania była dana cecha, tym bogatsza jest jej reprezentacja leksykalna w języku. Pięć cech (ich podgrup) należących do „Wielkiej piątki” to:

Ekstrawersja – rozumiana jako: serdeczność, towarzyskość, aktywność, pozytywne emocje, poszukiwanie doznań, asertywność;

Ugodowość – w znaczeniu: szczerość, ufność, altruizm, ustępliwość, skromność, delikatność;

Sumienność – przejawiająca się poprzez: samodyscyplinę, obowiązkowość, kompetencję, dążenie do osiągnięć, rozwagę i porządek;

Stabilność emocjonalna – to posiadanie wysokiej samoświadomości i nieobecność lub niewielki nasilenie takich cech, jak: lęk, wrogość, depresja, impulsywność, podatność na zranienie;

Otwartość na doświadczenia – definiowana jako: fantazja, zmysł estetyczny, uczuciowość, działanie, posiadanie idei i wartości ( za: Witkowski, op. cit., s.161).

Posługując się modelem „Wielkiej piątki” jako podstawą przewidywań, w latach 1990- 91, przeprowadzono niezależne analizy wyników badań psychologicznych dotyczących relacji między cechami osobowości a efektywnością w pracy.

W metaanalizie dokonanej przez Tett’a, Jacksona i Rothstein’a najlepszymi wyznacznikami efektywności pracy menedżerów okazały się: ugodowość, otwartość na doświadczenia i stabilność emocjonalna. Im wyższe były natężenia tych cech, tym wyższa okazywała się efektywność. Z kolei Barrick i Mount dzięki swej analizie dowiedli, że sumienność i stabilność emocjonalna to cechy, które są dobrymi predykatorami efektywności dla wszystkich grup zawodowych. Gwarancją skutecznego działania samych menedżerów okazało się posiadanie przez nich cech : ekstrawersji i ugodowości. Jest to uzasadnione specyfiką pracy kierowników, którzy skazani są na częste kontakty społeczne i współdziałanie ze współpracownikami. Trzecia z ważnych metaanaliz (Hough, Eaton, Dunnette, Kamp, McCloy) potwierdziła istnienie związku między sprawnością wykonywania pracy a stabilnością emocjonalną i sumiennością (op. cit., s.163-9).

Podsumowując wszystkie powyższe informacje można stwierdzić, że tylko osoby sumienne, śmiało podążające do celu, opanowane, otwarte na doświadczenia, a przy tym przyjaźnie nastawione do innych, szczere i serdeczne są dobrymi menedżerami. Skuteczny menedżer musi być człowiekiem niezwykle elastycznym, łączącym w sobie cechy tradycyjnie przypisane mężczyznom (bezwzględność, racjonalność, zdecydowanie, pewność siebie, niezależność i wewnętrzną samodyscyplinę), jak i kobietom (uczuciowość, ufność, altriuzm, delikatność, towarzyskość, serdeczność, komunikatywność) (Reddin, 1993).

Wniosek ten potwierdziły badania Bem dotyczące specyfiki działania osób w zależności od typu identyfikacji z rolą płciową (Brząkała, Sękowski, op. cit., s.50 i nast.). Ukazały one, że ludzie prezentujący w swoim zachowaniu cechy androgeniczne są bardziej efektywni, twórczy, działają z większym komfortem wewnętrznym i pewnością siebie. Jest to wynik zgodny z podstawowymi założeniami psychologicznego modelu androgenicznego i wynikających zeń postulatów dotyczących zdrowia psychicznego. Osoba samorealizująca się, efektywna to taka, która zdołała uwolnić się od stereotypu kulturowego związanego z rolą płci, przez co znacznie rozbudowała zasób możliwości wchodzenia w relacje z innymi ludźmi (ibidem).

W kontekście całości powyższych rozważań nasuwa się pytanie o to, jacy naprawdę są menedżerowie. Czy skuteczni kierownicy-mężczyźni są racjonalnymi, bezwzględnymi „rekinami biznesu”, a kierownicy-kobiety nawet w miejscu pracy zachowują żeńskie atrybuty, takie jak uczuciowość i delikatność? Czy też obie płcie w odniesieniu do zarządzania, poprzez swoje zachowanie, realizują opisany wyżej model pluralistyczno-hybrydyczny?

Pytania te stały się punktem wyjścia dla przeprowadzenia badań, w których uczestniczą menedżerowie i ich podwładni. Każdy z kierowników – zarówno kobiety, jak i mężczyźni – został oceniony przez swoich pracowników obu płci pod kątem specyfiki za-chowań prezentowanych wobec podwładnych. Dane uzyskane w ten sposób pozwalają stwierdzić, na ile menedżerowie ci są w swoim funkcjonowaniu w miejscu pracy elastyczni i reprezentują pełen przekrój cech – kobiecych i męskich.

Na zakończenie należy wspomnieć, iż zgodnie z założeniami Kaplana i Bean’a (Brząkała, Sękowski, op. cit., s. 51) kobietom łatwiej scalić w sobie pierwiastki męski i żeński oraz wykorzystać je dla zwiększenia efektywności swoich działań, zatem to one, jako menedżerowie, powinny okazać się skuteczniejsze w działaniu.

M. Sękowska, M. Małkowicz


Brząkała, M., Sękowski, A. „Psychologiczna koncepcja androgenii – podstawowe tezy”

Drucker, P. F., 1994. „Menedżer skuteczny”. Kraków: Nowoczesność, Akademia Ekonomiczna w Krakowie.

Reddin, B., 1993. „Testy dla menedżerów”. Warszawa: Oficyna Wyd. Alma-Press.

Witkowski, T. (red.), 1998. „Nowoczesne metody doboru i oceny personelu”. Kraków: Wyd.  Profesjonalnej Szkoły Biznesu.

Wykorzystanie telefonii komórkowej do zdalnego zarządzania pracą obiektów technologicznych

5/5 - (2 votes)

W artykule przedstawiono nowe możliwości wykorzystania telefonii komórkowej GSM do zarządzania pracą obiektów technologicznych. Zastosowanie automatycznych modułów nadzoru, takich jak moduły systemu PIAP-GSM, pozwala na zdalny nadzór i sterowanie procesem technologicznym, bez konieczności budowy stacji dyspozytorskiej. Pozwala to na istotne obniżenie kosztów eksploatacji nadzorowanych obiektów.

Główny problem związany z zarządzaniem siecią rozproszonych obiektów przemysłowych (takich jak np. sieć wodociągowa czy sieć przepompowni ścieków) to zapewnienie ciągłego nadzoru obiektów. Nadzór ten musi obejmować informacje nie tylko o awariach technicznych, ale powinien także spełnia funkcję powiadomienia przeciwwłamaniowego.

W tradycyjnych rozwiązaniach nadzór realizowano przez zapewnienie ciągłej, trzyzmianowej obsługi ludzkiej. Jednak takie rozwiązanie jest bardzo kosztowne, co czyni go zupełnie nieopłacalnym.
W przypadku stosowania układów automatycznego nadzoru najważniejsze jest zapewnienie szybkiej i niezawodnej transmisji danych między odległymi obiektami technologicznymi, a centrum dyspozytorskim. W stosowanych do tej pory rozwiązaniach używano linii kablowych lub połączeń radiowych. Linie kablowe sprawiały bardzo dużo kłopotów, ponieważ były często uszkadzane (np. w trakcie prac budowlanych) lub kradzione. W praktyce zapewnienie stałej łączności radiowej na większe odległości jest kosztowne ponieważ wymaga budowy masztów antenowych, instalowania dodatkowych retransmiterów oraz uzyskania pozwolenia Urzędu Regulacji Telekomunikacji. Proces przydziału częstotliwości musi być prowadzony od nowa w przypadku każdej modyfikacji sieci radiowej (związanej np. z dodaniem nowego obiektu technologicznego).

Opisane problemy były powodem do rozpoczęcia poszukiwań rozwiązania pozwalającego na efektywniejsze zarządzanie obiektami technologicznymi rozproszonymi na dużym obszarze. Nowym sposobem na nadzór tego typu obiektów jest wykorzystanie komunikatów SMS wysyłanych automatycznie przez sieć telefonii komórkowej GSM. Taki nadzór obiektów przemysłowych może być zrealizowany z wykorzystaniem modułów PIAP-GSM opracowanych w Przemysłowym Instytucie Automatyki i Pomiarów PIAP w Warszawie.

Wykorzystanie wysyłanych automatycznie komunikatów SMS stwarza zupełnie nowe możliwości organizacji nadzoru sieci technologicznej. Informacje o stanach awaryjnych lub włamaniach trafiają bezpośrednio na telefony komórkowe osób odpowiedzialnych za funkcjonowanie obiektów, więc nie ma potrzeby organizowania stałego centrum dyspozytorskiego. Pozwala to na zoptymalizowanie obsługi oraz istotną redukcję kosztów, ponieważ przy zastosowaniu nadzoru z wykorzystaniem telefonii komórkowej GSM zmniejsza się liczba ludzi potrzebnych do prowadzenia ciągłego nadzoru serwisowego sieci. Powstaje więc możliwość stworzenia małych, dobrze wyposażonych grup serwisowych, do których informacje są przesyłane w sposób automatyczny (jako komunikaty SMS). W rezultacie zastosowania takiego sposobu organizacji nadzoru czas reakcji na stany awaryjne ulega skróceniu, rośnie zaś efektywność pracy serwisu.

Dodatkowo automatyczne moduły nadzoru obiektów przy pomocy komunikatów SMS przesyłanych przez sieć telefonii komórkowej GSM stwarzają możliwość zarządzania przepływem informacji. Przykładowo komunikat o stanie awaryjnym może być wysyłany w pierwszej kolejności do załogi serwisowej. Jeśli awaria nie zostanie usunięta w założonym czasie stosowny komunikat może zostać wysłany do kierownika zmiany i, jeśli mimo to awaria nie zostanie usunięta, do dyrektora do spraw technicznych. Dzięki temu osoby stojące wyżej w hierarchii organizacyjnej firmy nie są informowane o awariach technicznych, lecz o niewłaściwej pracy załóg serwisowych.

Podłączenie do układu automatyki modułu systemu PIAP-GSM stwarza także możliwość zdalnego sterowania. Przy pomocy autoryzowanych komunikatów SMS można, w bezpieczny sposób, zdalnie włączyć i wyłączyć określone urządzenie lub nawet zasilanie całego obiektu technologicznego. Ponadto moduły systemu PIAP-GSM pozwalają na wysyłanie informacji o stanie zmiennych procesowych (np. poziomu w zbiorniku lub temperatury) na żądanie uprawnionego operatora.

Kolejną zaletą systemów nadzoru z wykorzystaniem komunikatów SMS, w tym systemu PIAP-GSM, jest możliwość archiwizacji danych pomiarowych i informacji o stanach awaryjnych obiektów. Pozwala to na wykorzystanie metod statystycznych w zarządzaniu (np. statystyki awaryjności poszczególnych urządzeń), co może zaowocować wzrostem wydajności procesów i obniżeniem kosztów eksploatacji obiektów.

Przedstawione argumenty dowodzą, że zastosowanie telefonii komórkowej do nadzorowania sieci obiektów technologicznych pozwala na ograniczenie kosztów eksploatacji obiektów technologicznych. Osiągane jest to poprzez zapewnienie szybkiego przekazywania informacji o stanie obiektów do uprawnionych osób, co skraca czas reakcji serwisu w przypadku awarii. Zastosowanie automatycznych modułów nadzorujących, takich jak moduły PIAP-GSM umożliwia ponadto nie tylko analizę i usunięcie przyczyn awaryjności obiektów technologicznych, ale i na optymalizację pracy i zmniejszenie załóg serwisowych.

Roman Szewczyk, Wojciech Winiarski, Marcin Gliński

Zanim rozpoczną się szkolenia (4)

5/5 - (4 votes)

CYKL ARTYKUŁÓW NA TEMAT ANALIZY POTRZEB SZKOLENIOWYCH

Zazwyczaj przygotowanie do szkolenia trwa więcej niż jego przeprowadzenie – niezależnie od tego, kto jest adresatem i jaki jest temat. Po przeprowadzonej szczegółowo analizie potrzeb szkoleniowych mogłoby się wydawać, że czas przygotowania powinien być zdecydowanie krótszy. W rzeczywistości było trochę inaczej. Być może ze względu na cele cyklu szkoleń i specyfikę firmy Klienta, albo z powodu ogromu spraw organizacyjnych. Powód zapewne jest mniej istotny niż to, w jaki sposób sobie poradziliśmy z przygotowaniami i realizacją.

4. Realizacja szkoleń.

ZAPLECZE ORGANIZACYJNE

Wiadomość, że zostaliśmy wybrani do realizacji szkoleń przyjęliśmy z dużym entuzjazmem. Jednocześnie mieliśmy świadomość tego, jak dużo pracy wymaga nie tylko przeprowadzenie, ale również organizacja całego przedsięwzięcia. Na skalę projektu składały się zakres zagadnień oraz liczba osób do przeszkolenia. Według wyników analizy potrzeb szkoleniowych zapotrzebowanie poszczególnych grup zawodowych kształtowało się między 4 a 23 dniami szkoleniowych (najczęściej pojawiało się 18 dni). Jeśli chodzi o liczbę uczestników, to we wstępnym etapie planowania przekroczyła ona 600 osób. Dla powodzenia takiego przedsięwzięcia ważne jest nie tylko przygotowanie merytoryczne, ale również organizacyjne. Dlatego podczas rozmów z reprezentantami Volvo szczegółowo omawialiśmy obydwa aspekty. Przyjęliśmy następujący model współpracy w trakcie realizacji cyklu szkoleń:

  1. Zespół konsultantów PROFES jest odpowiedzialny za merytoryczne przygotowanie i przeprowadzenie szkoleń
  2. PROFES zajmuje się również wszystkimi sprawami związanymi z organizacją szkoleń (ustalanie terminów, rezerwacja hoteli, tworzenie harmonogramów, listy obecności uczestników, potwierdzenia itp.)
  3. Jako koordynatorzy działań w PROFESie pracują dwie osoby i kontaktują się one bezpośrednio z wyznaczonymi osobami w warszawskim biurze Volvo oraz u każdego z dealerów.

Nadrzędne cele całego cyklu wyznaczały sposób jego zorganizowania. Zanim rozpoczęliśmy przygotowania do poszczególnych szkoleń, ustaliliśmy strategię ich realizacji, czyli zasady, według których miały być planowane i podejmowane dalsze działania. Pierwszym elementem było zidentyfikowanie rodzajów i ilości szkoleń realizowanych dla poszczególnych grup stanowiskowych. Korzystając z informacji zawartych w raporcie oraz wstępnych deklaracji przyszłych uczestników szkoleń opracowaliśmy macierz priorytetów 2000. Pokazuje ona dla kogo oraz ile szkoleń powinno zostać przeprowadzonych w 2000 roku, czyli pierwszym roku realizacji całego cyklu.

Na podstawie informacji zbiorczych mogliśmy ustalić kolejność realizacji szkoleń. Zastanawialiśmy się tutaj na dwoma aspektami – grupy docelowe uczestników oraz tematy szkoleń. Jeśli chodzi o tematykę, to decyzję łatwo było podjąć na podstawie raportu analizy potrzeb szkoleniowych, zwłaszcza informacji o priorytetach. W zakresie grup szkoleniowych kierowaliśmy się bardziej własnym doświadczeniem. Zaproponowaliśmy rozpoczęcie szkoleń od najwyższej kadry kierowniczej, aby stopniowo obejmować nimi niższe szczeble zarządzania i pracowników liniowych. Chcieliśmy, aby najwyższa kadra w pierwszej kolejności poznała idee, które niosły ze sobą szkolenia i miała świadomość tego, czego będą się uczyć jej ludzie. Kolejną grupą stanowiskową objętą szkoleniami na początku cyklu byli sprzedawcy. Naczelne kierownictwo i sprzedawców uznaliśmy za najbardziej opiniotwórcze grupy zawodowe. Przyjęliśmy, że taka kolejność będzie obowiązywała w ramach spójnych bloków tematycznych. Tak, aby różnica w czasie między szkoleniem dla dyrektora i pracownika liniowego nie była dłuższa niż 2 miesiące.

Chyba nie ulega wątpliwości, że na odbiór szkolenia przez uczestników wpływa nie tylko jego merytoryka i metodologia, ale również warunki, w jakich się ono odbywa. Do realizacji szkoleń wybraliśmy ośrodki szkoleniowo-wypoczynkowe i hotele w całej Polsce tak, aby uczestnicy spotykali się w neutralnym i wygodnym miejscu. Oprócz podstawowej infrastruktury, wybierane przez nas ośrodki zazwyczaj oferowały dodatkowe atrakcje, dzięki czemu uczestnicy mogli miło spędzić wolny czas. Chociaż harmonogram szkoleń nie przewidywał znacznych rezerw czasowych, to za każdym razem (przy szkoleniach dwu- i trzydniowych) jeden wieczór przewidziany był na wspólną zabawę.

Cykl szkoleń oprócz kształtowania i rozwijania konkretnych umiejętności miał na celu również integrację pracowników między poszczególnymi dealerami. Dlatego skład grup szkoleniowych był ustalany w taki sposób, aby na sali znalazły się osoby z różnych firm. Przyjęliśmy także, że za każdym razem szkolenia będą prowadzone równolegle, dla co najmniej dwóch grup przez dwóch trenerów. Mimo, że większą część dnia uczestnicy spędzali w osobnych salach, to ważne było, aby mogli w większej grupie spędzić wspólny wieczór, np. przy ognisku. Zdarzały się również sytuacje, kiedy prowadziliśmy trzy, a nawet cztery szkolenia równolegle.

Układając harmonogram na 2000 rok wykluczyliśmy pewne terminy, czy nawet miesiące ze szkoleń (np. wakacyjne), aby dać uczestnikom do wyboru najwygodniejsze dla nich daty. Z punktu widzenia celów projektu ważna była także liczebność grup. Staraliśmy się, aby oscylowała ona wokół 12 osób. Nie zawsze okazywało się to możliwe, ale odchylenia nie były duże. Lista uczestników za każdym razem była ustalana z dużym wyprzedzeniem tak, aby wszyscy mogli się do wyjazdu przygotować. Poza liczebnością ważny był jej skład – wszystkie grupy miały być wewnętrznie jednorodne. Chcieliśmy zapobiec sytuacji, aby np. na szkoleniu skierowanym do pracowników administracji warsztatów znaleźli się również sprzedawcy części.

Programy treningów były bardzo szczegółowe tak, że szkolenie o tej samej nazwie przygotowane dla jednej grupy zawodowej różniło się od szkolenia dla innej. Aby każdy pracownik skorzystał jak najwięcej na treningu specjalnie dla niego przygotowanym, musiał trafić do odpowiedniej grupy. Dlatego dużą rolę odgrywają koordynatorzy sprawujących pieczę nad sprawami organizacyjnymi oraz merytorycznymi. Zespół koordynatorów składa się z reprezentantów każdego z Dealerów, Biura Volvo w Warszawie i PROFESu. Poza kontaktami w sprawach bieżących zostały ustalone cykliczne spotkania koordynatorów i konsultantów. Omawiane są na nich kwestie organizacyjne i merytoryczne. Jest to czas na raporty, weryfikację planów, dzielenie się wrażeniami, pochwały i krytykę.

OSTATNIE PRZYGOTOWANIA MERYTORYCZNE

Wywiady z potencjalnymi uczestnikami szkoleń prowadzone podczas analizy potrzeb wystarczyły do stworzenia ogólnych programów treningów, ale nie do opracowania szczegółowych scenariuszy. W tym celu zespół konsultantów jeździł na szereg wizyt, których celem było poznanie specyfiki pracy tych ludzi, problemów, z jakimi się spotykają, zasad, których muszą przestrzegać itd. Mimo wielu wspólnych cech, pomiędzy poszczególnymi oddziałami występowały liczne różnice. Wynikały one z różnych czynników np. wielkości, lokalizacji, doświadczenia. Stąd też liczba naszych wizyt była większa niż za pierwszym razem – rozmawialiśmy z ludźmi z 8 punktów dealerskich.

Zebrane w ten sposób informacje służyły nam do przygotowania wszystkich szczegółów związanych ze szkoleniem. Począwszy od modyfikacji programów szkoleniowych, a skończywszy na studiach przypadków. Każde szkolenie (nawet te o identycznej nazwie) skierowane do inne grupy stanowiskowej było odpowiednio profilowane. Chcieliśmy w ten sposób zapewnić uczestnikom treningi skupiające się na rozwiązywaniu konkretnych problemów. Innym elementem związanym z przygotowaniem szkoleń było dokładne opracowanie metodologii, przykładów, komentarzy trenerów. Wszystko w celu unifikacji sposobu prowadzenia szkoleń. Całkowita jednorodność byłaby niemożliwa do osiągnięcia, gdyż scenariusze zakładały dużą aktywność grupy, a nie chcieliśmy eliminować dyskusji i komentarzy uczestników.

Poza tym każdy trener ma swój indywidualny styl prowadzenia zajęć, który wynika z jego temperamentu, osobowości. Próba zmiany tego mogłaby nie mieć korzystnych skutków. Jednak podjęliśmy wszelkie działania, dzięki którym mogliśmy zapewnić uczestnikom powtarzalność tych treningów, które tego wymagały (np. dwa szkolenia dla sprzedawców, prowadzone dla dwóch różnych grup, przez dwie różne osoby w innych terminach i miejscach). Dlatego scenariusz każdego treningu był omówiony w zespole konsultantów, następnie kilkakrotnie poprawiany po serii prób i ćwiczeń.

REALIZACJA PIERWSZYCH SZKOLEŃ Z CYKLU

Szkoleniem rozpoczynającym trzyletni cykl był „Trening umiejętności kierowniczych i komunikacyjnych” dla najwyższej kadry kierowniczej. Kierownicy średniego szczebla wzięli udział w tym szkoleniu w następnej kolejności. Jako jedne z pierwszych realizowane były również szkolenia przeznaczone dla pracowników mających bezpośredni kontakt z Klientami. Celowo na początku cyklu ustaliliśmy wysoką częstotliwość spotkań. Zależało nam, aby każdy z pracowników mających w ogóle wziąć udział w szkoleniach, był chociaż na jednym z początkowych treningów. W ten sposób w ciągu czterech i pół miesiąca zostało zrealizowane prawie 100 dni szkoleniowych. Spodziewaliśmy się, że ludzie powracający ze szkoleń będą się dzielić ze współpracownikami swoimi wrażeniami. Chcieliśmy zapewnić tę możliwość maksymalnie dużej liczbie osób, aby nikt nie czuł się pominięty.

Z drugiej strony liczyliśmy w ten sposób na większy „rozgłos” wokół szkoleń. Trudno po jednym czy dwóch szkoleniach spodziewać się, że jego uczestnicy diametralnie zmienią swoje zachowanie i perfekcyjnie opanują wszystkie potrzebne umiejętności. Przede wszystkim, aby doszło do zmian, muszą widzieć u siebie potrzeby rozwojowe i być wewnętrznie przekonani, że trening może im w tym pomóc. Spora część osób przyjeżdżała na szkolenie z takim nastawieniem, ale nie wszyscy. Dlatego jednym z celów takiego, a nie innego ułożenia harmonogramu było wywołanie zainteresowania szkoleniami i zaangażowania uczestników. W trakcie pierwszych treningów ćwiczyliśmy pewne umiejętności i rozwiązywaliśmy konkretne problemy, jednak rozstawaliśmy się w świadomości, że jedno spotkanie nie zmieni od razu wszystkiego. Przerwa między jednym, a drugim treningiem pozwala każdemu uczestnikowi sprawdzić, jak działa w praktyce to, czego się dowiedział. Natomiast niedaleka perspektywa następnego szkolenia dawała pracownikowi pewność, że w razie wątpliwości lub trudności będzie mógł je wyjaśnić z trenerem podczas kolejnego spotkania.

Wrażenia po pierwszych miesiącach pozwalają stwierdzić, że cel ten został osiągnięty. Nie wszyscy uczestnicy szkoleń byli entuzjastycznie do nich nastawieni. W wielu grupach przez pierwsze chwile treningu zdobywaliśmy ich zaufanie. Jednak, kiedy kończyliśmy zajęcia, wiele osób dopytywało nas, na kiedy zaplanowany jest dla nich następny trening i jaki będzie jego zakres. Pytali również o szkolenia dla swoich współpracowników. Często przekazywali też swoje propozycje, co do zawartości kolejnych treningów, najbardziej interesujących ich tematów. Zachowania takie interpretowaliśmy jako sygnały o pozytywnym odbiorze szkoleń oraz zaangażowaniu w kolejne. Współpraca z uczestnikami w trakcie zajęć pozwoliła nam na jeszcze bardziej szczegółowe przygotowanie następnych treningów. Po tych spotkaniach mogliśmy powtórnie zweryfikować przygotowane wcześniej propozycje programów. Ewentualne korekty wynikały ze zmian związanych z upływem czasu oraz z tego, że po pierwszym etapie szkoleń poznaliśmy dokładne opinie praktycznie wszystkich uczestników.

Komentowali też, że dzięki tym spotkaniom mieli okazję bliższego poznania siebie, co niewątpliwie ułatwi ich dalszą współpracę. Dotychczasowe ich kontakty opierały się głównie na rozmowach telefonicznych. Czasem znali się już kilka lat, ale ani razu nie mieli okazji się spotkać. Nawiązanie osobistych kontaktów powinno pomóc zwłaszcza w sytuacjach konfliktowych. Poza tym więcej satysfakcji daje współpraca z kimś, kogo się lubi. Uczestnicy zauważyli również, że mimo różnic poszczególne punkty dealerskie spotykają się z bardzo podobnymi problemami (czasem nawet z tymi samymi wymagającymi Klientami). Często dotyczą one ich codziennych obowiązków, w które bardzo się angażują. Dlatego dyskusja na ten temat, dzielenie się doświadczeniami w rozwiązywaniu bieżących trudności dodatkowo wpłynęła na integrację. Jako jeden z najważniejszych wniosków uczestników po pierwszych sesjach szkoleniowych można potraktować potrzebę większej współpracy w ramach grupy Volvo. Zauważyli, że korzyści z niej wynikające przewyższą ewentualne ustępstwa, a już na pewno będą większe, niż w przypadku konkurencji.

Mimo różnych trudności zdecydowaną większość szkoleń udało się zrealizować bez konieczności dokonywania radykalnych zmian. Problemy natury organizacyjnej, z jakimi się spotykaliśmy dotyczyły głównie współpracy z hotelami i ośrodkami. Były jednak na tyle łagodne, że prawie wszystkie udało się rozwiązać w sposób satysfakcjonujący obie strony. W dwóch, może trzech przypadkach zdecydowaliśmy się zrezygnować z ich usług. Dzięki dużemu wyprzedzeniu czasowemu, z jakim planowaliśmy terminy szkoleń okazały się one wygodne dla uczestników. Na około 50 spotkań, których terminy zostały ustalone na początku roku, odwołano 5, a 3 zostały zrealizowane dodatkowo.

Wyznaczenie w każdym z zaangażowanych podmiotów osób odpowiedzialnych za koordynację projektu okazało się bardzo pomocne w trakcie realizacji szkoleń. Kiedy pojawiały się wątpliwości lub potrzebna była szybka odpowiedź, wiadomo było, że osoby te są najlepiej zorientowane w sytuacji. Usprawniło to rozwiązywanie bieżących problemów. Z merytorycznego punku widzenia również wyciągnęliśmy kilka wniosków. Przede wszystkim dotyczą one potrzeby jeszcze dokładniejszego poznania specyfiki pracy szkolonych ludzi po to, aby przesiąknąć jej atmosferą, swobodnie posługiwać się ich językiem zawodowym itp. Ta dodatkowa znajomość będzie potrzebna do uściślenia programów kolejnych treningów. W ich trakcie zamierzamy po raz kolejny wykorzystać specjalnie opracowane ćwiczenia i studia przypadków.

Analiza Potrzeb Szkoleniowych była trudnym, ale ciekawym projektem. Dała dużo satysfakcji wszystkim osobom zaangażowanym w jej przeprowadzenie. Możliwość realizacji szkoleń w oparciu o zidentyfikowane potrzeby potęguje to uczucie. Im bardziej jesteśmy zaangażowani w to przedsięwzięcie, im lepiej znamy ludzi i ich problemy, tym większą widzimy konieczność bardzo precyzyjnego przygotowania i realizacji treningów, które są odpowiedzią na indywidualne i oraz większe wymagania uczestników.

Magdalena Dubel-Borycka

Zanim rozpoczną się szkolenia (3)

5/5 - (3 votes)

CYKL ARTYKUŁÓW NA TEMAT ANALIZY POTRZEB SZKOLENIOWYCH

3. Założenia do planu szkoleń

Im bardziej ujednolicona jest forma prowadzenia badania, tym łatwiejsze jest opracowywanie uzyskanych informacji. Jeśli badanie ma formę wywiadu z ogólnie zarysowaną strukturą, to analiza zgromadzonego materiału może zając nawet więcej czasu niż jego zbieranie. Również opracowywanie danych jakościowych może okazać się bardziej absorbujące niż w przypadku badań ilościowych. Zwłaszcza jeśli chcemy je wesprzeć indywidualnymi komentarzami, które w wyjątkowych sytuacjach mogą okazać się przydatne.

OPRACOWANIE DANYCH

Mogłoby się wydawać, że po zapoznaniu się z istniejącymi informacjami i przeprowadzeniu badań, najważniejsza część pracy związana z analizą potrzeb szkoleniowych została zakończona. Niewątpliwie były to ważne działania i pewnie bardzo czasochłonne, ale nie mniej istotny jest dalszy etap służący wyciągnięciu wniosków. Dzięki wywiadom z potencjalnymi uczestnikami szkoleń oraz otrzymanym wcześniej informacjom, uzyskaliśmy wiele danych, które wymagały usystematyzowania. Aby zminimalizować ryzyko subiektywizmu i błędnej interpretacji, pracowaliśmy w zespole. W ten sposób doszukiwaliśmy się przyczyn i sposobów rozwiązania zauważonych problemów. Analizowaliśmy zależności między zaobserwowaną sytuacją, a potrzebami w zakresie szkoleń. Dyskutowaliśmy nad możliwościami podnoszenia poziomu poszczególnych kompetencji, a także zastanawialiśmy się, jakie poza treningowe formy mogą służyć przezwyciężaniu trudności i zwiększaniu efektywności pracy.

Poprzedni etap polegający na analizie dokumentacji, a następnie wywiadach byłby niemożliwy do przeprowadzenia bez czynnego udziału firmy Volvo. Działania, które mieliśmy wykonać na tym etapie nie wymagały już bezpośredniego zaangażowania zleceniodawców. Na podstawie zgromadzonych informacji i materiałów wyznaczyliśmy zakres potrzeb szkoleniowych uwzględniając wszystkie wcześniejsze założenia. Mianowicie:

  • prowadzona analiza nie obejmuje potrzeb w zakresie szkoleń zawodowych dotyczących produktów, ekonomicznych i finansowych oraz dotyczących znajomości i analizy rynku i konkurencji;
  • przedstawiony raport będzie podstawą do podejmowania działań szkoleniowych w ciągu trzech najbliższych lat.

Podczas wywiadów skupiliśmy się na tych kompetencjach, których ważność została oszacowana na poziomie 3 lub 4 (w skali od 1 do 4, gdzie 4 oznaczało kompetencję bardzo ważną na danym stanowisku), Według przyjętej metodologii za potrzeby szkoleniowe uznaliśmy te kompetencje, których poziom okazał się niższy niż określony w tabeli kompetencyjnej jako pożądany. Przyjmijmy, że np. w arkuszu kompetencyjnym dla grupy stanowiskowej – kierownicy „umiejętność tworzenia zespołu” ma przypisaną wartość 4. Jeśli podczas badań okazało się, że w rzeczywistości ta umiejętność kierowników jest na poziomie 2, to znaczy, że potrzebne jest im szkolenie w zakresie budowania zespołów.

Przypadki, kiedy różnica między stanem pożądanym, a aktualnym wynosiła 1 punkt (np. 3 i 2) rozpatrywano indywidualnie. Poszczególne punkty skali i różnice między nimi uznaliśmy ze jeden z mierników potrzeb szkoleniowych. Aby wyniki analizy były bardziej czytelne wprowadziliśmy drugi – czas potrzebny na podniesienie poziomu danej kompetencji. W tym przypadku nie rozpatrywaliśmy szczegółowo każdej umiejętności, ale ich grupy. Nie oznaczało to bezpośrednio, że im więcej czasu na szkolenia wpisano w danej rubryce, tym niższy poziom konkretnej umiejętności został zauważony. Pojawiające się tam wartości wynikały też z naszego doświadczenia w zakresie szkoleń – po prostu ćwiczenie pewnych umiejętności wymaga określonego czasu i raczej trudno ten proces przyśpieszyć. Dlatego wartości czasowe, które znalazły się w poszczególnych tabelach kompetencyjnych były wypadkową dwóch czynników: potrzeb szkoleniowych oraz czasów potrzebnych na ich rozwijanie.

Opracowane w ten sposób arkusze kompetencji dają najważniejsze informacje na temat zapotrzebowania na szkolenia. Są one wymierne i przejrzyste. Jednak w trakcie badań uzyskaliśmy wiele dodatkowych danych, które mogłyby być bardzo przydatne w późniejszym etapie pracy, np. podczas organizacji. Dotyczą one m.in. priorytetów, jakie szkolenia powinny być realizowane w pierwszej kolejności, które są mniej pilne. Stąd też raport, jaki złożyliśmy Volvo był dużo bardziej rozbudowany. Generalnie znaczenie wszystkich tego typu informacji wzrasta w trakcie realizacji szkoleń. Dlatego istnieje wiele powodów, dla których firma zlecająca przeprowadzenie analizy potrzeb szkoleniowych oczekiwałaby zawarcia w raporcie bardziej szczegółowych informacji.

  1. Gdyby zleceniodawca zechciał np. realizować szkolenia w mniejszym zakresie, niż to wcześniej zakładał, to informacje na temat priorytetów ułatwiają przygotowanie harmonogramów.
  2. Szczegółowe adnotacje, przy każdej z kompetencji mogą być traktowane jako wskazówki dotyczące zawartości programów szkoleniowych – niezależnie od tego, czy szkolenia będą realizowane przez firmę zewnętrzną czy konsultantów wewnętrznych.
  3. Opis dodatkowych problemów, na które zwracali uwagę respondenci oraz ich sugestie, czy też obserwacje konsultantów będą cenne podczas doboru metodologii, formy szkolenia oraz ćwiczeń i przykładów. Mogą zostać wykorzystane również do innych celów, chociażby przezwyciężenia bieżących trudności metodami pozaszkolnymi.

Dla określenia priorytetów użyliśmy trzystopniowej skali oznaczonej literami A,B,C, gdzie A odpowiada potrzebom szkoleniowym najważniejszym i najpilniejszym, C – odpowiednio najmniej pilnym i relatywnie mniej istotnym.

PROGRAMY I WSKAZÓWKI DO REALIZACJI SZKOLEŃ

Jako ważne uzupełnienie raportu przygotowaliśmy skrótowe propozycje programów szkoleniowych. Można uznać, że są tymi samymi informacjami na temat potrzeb szkoleniowych, które najpierw zostały przedstawione w postaci tabelarycznej, a potem w formie opisowej. Zaprezentowane propozycje szkoleń pokazują dodatkowo, jak może być kształtowana ich zawartość merytoryczna – np. które kompetencje można rozwijać w trakcie jednego treningu, jakie jest obciążenie czasowe poszczególnych szkoleń, itp. Do każdego programu dopisane zostały wskazówki na temat spraw organizacyjnych takich, jak np. dobór uczestników do grup szkoleniowych, czy kolejność realizowania szkoleń. Zaprezentowane programy w całości odpowiadały zidentyfikowanym potrzebom szkoleniowym. Krótki opis każdego programu zawierał następujące informacje:

  • grupa docelowa
  • cele szkolenia
  • program szkolenia
  • czas trwania szkolenia
  • uwagi.

Opracowanie to zawiera również przejrzyste informacje na temat szkoleń „wspólnych” dla kilku grup zawodowych lub kierowanych wyłącznie do jednej z nich.

Przykładowa propozycja programy szkoleniowego. UWAGA: Wprowadzone dane są fikcyjne

TEMAT: BUDOWANIE ZESPOŁU I WSPÓŁPRACA W ZESPOLE

Grupa docelowa

  1. Naczelne kierownictwo Punktów Dealerskich
  2. Kierownictwo Serwisu, Sprzedaży Pojazdów i Sprzedaży Części Zamiennych
  3. Administracja warsztatów
  4. Kierownictwo warszawskiego biura Volvo Poland wraz z kierownikami Sprzedaży
  5. Kierownictwo Volvo Finance Poland

Cele szkolenia
1. Rozwijanie umiejętności interpersonalnych potrzebnych w kierowaniu zespołem
2. Wykorzystanie zjawiska synergii dla podniesienia efektywności zespołu

Program szkolenia
1. Dobór członków zespołu
2. Podział zadań i odpowiedzialności w zespole
3. Planowanie, organizowanie i monitorowanie pracy zespołu
4. Prowadzenie zebrań
5. Komunikacja interpersonalna
6. Typy osobowości członków zespołu
7. Zarządzanie konfliktami
8. Rozwiązywanie problemów
9. Wartości indywidualne a wartości zespołu
10. Rozwijanie współpracy i zaufania w zespole

Czas trwania szkolenia 3 dni

Uwagi

Dobór uczestników do grup w taki sposób, aby pracownicy jednego dealera byli razem.

Jako ostatni element pracy nad analizą potrzeb szkoleniowych i ostatni element raportu możemy wymienić założenia do strategii szkoleń. Podstawową przyczyną, z powodu której w ogóle pomyśleliśmy o strategii szkoleń, była skala przedsięwzięcia. Ilość osób do przeszkolenia, liczba i różnorodność szkoleń oraz perspektywa czasowa wymagały ustalenia pewnego porządku (harmonogramu) realizacji. Ponieważ w całym projekcie widniało kilka niewiadomych, trudno było układać sztywny plan szkoleń. Jedyne wyjście, to opracowanie zasad, według których będą one planowane później. Zatem w momencie kiedy tylko potrzeby szkoleniowe zostały bliżej sprecyzowane, znane były również nadrzędne cele całego przedsięwzięcia, mogliśmy odpowiedzieć na następujące kwestie:

  • od jakiej grupy zawodowej zacząć szkolenia, a na jakiej skończyć
  • w jaki sposób ustalać skład grup szkoleniowych
  • które szkolenia powinny być zrealizowane w pierwszej kolejności
  • na które szkolenia położyć największy nacisk
  • jaka powinna być ich częstotliwość (dla poszczególnych grup zawodowych)
  • gdzie szkolenia powinny się odbywać itp.

Dzięki temu osoby mające w przyszłości zająć się organizacją szkoleń miałyby ułatwione zadanie. Dostosowanie się do tych wskazówek zapewnia także większą skuteczność treningów, która jak wiadomo, zależy nie tylko od jakości merytorycznej, ale również organizacyjnej. Założenia do strategii mogą okazać się ponadto bardzo przydatne w momencie, kiedy jeden z elementów przyjętych jako stały, nagle ulega zmianie. Wówczas bardzo łatwo jest ułożyć plan B (plan awaryjny) znając jednocześnie wpływ dokonanych zmian na efekt końcowy. Jako przykładem posłużę się możliwością rozszerzenia zakresu realizowanych szkoleń.

Załóżmy, że zostały już opracowane szczegółowe programy i ułożony harmonogram szkoleń z wielomiesięcznym wyprzedzeniem. Okazuje się jednak, że cykl szkoleń może zostać rozszerzony i wydłużony w czasie. Pojawia się więc pytanie: jakie szkolenia i dla kogo warto by przygotować? W skrajnym przypadku należało by od nowa przeprowadzić analizę potrzeb szkoleniowych. Jeśli natomiast znane są priorytety i zależności między poszczególnymi zakresami szkoleń już realizowanych, łatwiej jest w sposób efektywny zagospodarować nowe środki.

Po złożeniu wszystkich raportów dotyczących analizy potrzeb szkoleniowych czekaliśmy na dalsze decyzje Volvo. Pracując nad projektem nie mieliśmy pewności, w jakim stopniu zebrane przez nas informacje zostaną wykorzystane przez zleceniodawców. Tym bardziej nie wiedzieliśmy, czy zostaniemy zaproszeni do realizacji szkoleń. Oczywiście bardzo się staraliśmy i tak też się stało. Dlatego w następnym artykule opisujemy pierwsze doświadczenia z treningów – swoje i uczestników.

Magdalena Dubel-Borycka